niedziela, 12 maja 2013

Normalność

Nawet nie rozpinając munduru, z nogami jeszcze na podłodze leżała na hotelowym łóżku. Miała wrażenie, że została zupełnie sama na świecie. Dawno już nie czuła się tak bardzo samotna. Ostatnio tak się czuła jeszcze w domu dziecka, zanim poznała Adama.



W dodatku zaczynała się zastanawiać, czy faktycznie nie zaczyna popadać w szaleństwo. Ilekroć zacietrzewiała się, że nie ma omamów i halucynacji, to uświadamiała sobie, że każdy szaleniec mówi, że jest normalny. Jedyne co przyszło jej do głowy na poprawę humoru, to upić się. Upić się w trupa, żeby musieli ją wynieść z baru.

Miała całe trzy dni do kolejnego lotu. Zdąży wytrzeźwieć. Przebrała się w cywilne ciuchy i już jej nie było.

Jeden kieliszek, drugi, piąty, ósmy… Wypite w astronomicznym tempie, praktycznie jeden za drugim. Wiedziała, że ma już dosyć, bardzo, bardzo dosyć, dlatego zamówiła kolejną kolejkę. Barman podejrzliwie na nią spojrzał, ale nalał kolejną tequilę. Kiedy unosiła kieliszek do ust ktoś zdecydowanie chwycił ją za rękę i wyjął jej kieliszek z dłoni.

- Ta pani już nie pije. Zwariowałaś? Pijana chcesz usiąść za sterami?
- Nie wiem…
- Kiedy masz lot?
- Nie wiem…
- Maggie…
- Nie wiem…
- Czego nie wiesz?
- Nie wiem…
- Idziemy do domu.
- Mój dom jest na Oahu.
- Do mojego domu…
- Twoja żona mnie nienawidzi. We Wigilię wyzwała mnie od dziwek. No może niezupełnie, ale miała na to ochotę. Nie idę do twojego domu.
- Nie mieszkam już z żoną, zapomniałaś? Idziemy.

Obudziło ją pragnienie. Suchość w ustach była nie do wytrzymania. Otwarła oczy i rozejrzała się po pokoju. Nie miała pojęcia gdzie jest i jak się tam znalazła. Niczego nie pamiętała z poprzedniego wieczoru. Pamiętała tylko, że poszła do baru obok hotelu, nic więcej.

Pokój wydawał jej się znajomy, choć głowę by dała, że nigdy wcześniej w nim nie była. W głębi domu ktoś się krzątał. Słyszała nalewanie wody do czajnika. Brzęk filiżanek o blat stołu. Wstała. Zawroty głowy prawie ją zabiły o futrynę drzwi. Wyprostowała się rozcierając czoło. Z kuchni wyłoniła się głowa Daniela.

- Nic ci nie jest?
- Nie. Jak się tu znalazłam?
- Poszedłem do twojego hotelu pogadać z tobą. Nie było cię, więc domyśliłem się, że poszłaś się napić. Recepcjonistka powiedziała mi gdzie zazwyczaj pijają piloci. Wiesz, że 80% gości tego hotelu to piloci w delegacji?
- Wiem…
- A… no tak…

Magdalena siedziała przy stole w kuchni i usiłowała sobie przypomnieć skąd może pamiętać to mieszkanie. Nieustający szum w głowie wybitnie nie pozwalał jej się skupić.

- Co ci się śniło? Ponoć sny, które się przyśnią w nowym miejscu się spełniają.
- Sen…

Magda uświadomiła sobie, że zna to mieszkanie ze snu, w którym Daniel umarł.

- Pamiętasz?
- Nie. Nic nie pamiętam. O czym chciałeś ze mną pogadać? O uroczym sanatorium dla psychicznych?
- Maggie… przepraszam. Wiem, że zachowałem się jak pajac i poszedłem cię przeprosić.
- Kawę trzymasz w zielonej puszce z żółtą kaczuszką na górnej półce tamtej szafki. W łazience masz wściekle turkusowy chodniczek przed prysznicem. W tamtym pokoju sypiasz, a na ścianie masz wielkie zdjęcie swojego syna z misiem koala na rękach. Twoja sąsiadka, która mieszka naprzeciwko jest siwą staruszką i porusza się o kulach. Sąsiad na dole ma błękitne firanki w białe baranki.
- Spałaś jak cię wniosłem do domu… nie byłaś jeszcze w moim pokoju… i… ale…
- Wiem to, bo Kalani mi to pokazał. We śnie. Już dawno.

Stał oparty o stół kuchenny i nie wiedział co ma powiedzieć. Wszystko się zgadzało, tylko będąc lekarzem nie potrafił pogodzić się z myślą, że coś można poznać w inny sposób niż empirycznie. Patrzył na Magdalenę i bardzo chciał jej uwierzyć. Mimo wszystko nie potrafił.

11 komentarzy:

  1. "Otwarła oczy i rozejrzała się po pokoju." Nie lepiej byłoby otworzyła oczy (...). Nie wiem czy to jakiś regionalizm czy zwykłe przeoczenie...

    Pozdrawiam
    Lily

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otwarła i otworzyła to dwie prawidłowe formy. Nie jest to ani regionalizm, ani przeoczenie, ani tym bardziej błąd.
      Otwarła jest używane rzadziej, ale jest formą prawidłową.
      Na podstawie Słownika Języka Polskiego.

      Usuń
  2. no jo, bedzie trup w szafie... :P
    ale dalej dalej rozkrecaj sie bo za dlugo nic nie pisalas ;)
    poprosze o wiecej....

    pzdr Jola

    OdpowiedzUsuń
  3. :) nareszcie :) bardzo bardzo się cieszę że napisałaś:) doczekać się nie mogłam ale chyba takich czekających jest więcej .... mam nadzieję że u Ciebie wszystko dobrze >>:) oby kolejny "odcinek" przybył szybko ...Sybil :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się odzwyczaiłam, ze przy czytaniu ciarki chodzą po plecach.. Miło Cię znowu czytać:-)
    Dziękuję
    u_lcia

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, zaglądam po wolnej niedzieli, bez nadziei na nowy odcinek, a tu UWAGA! dwa odcinki, i jeszcze tragikomiczny wpis na drugim blogu! Rewelacja :-)
    Dziękuję. Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Klepsydro.
    Czyżbyś po chorobie nabrała ochoty na morderstwa?

    Pozdrawiam
    Danka

    OdpowiedzUsuń
  7. Klepsydro czy będziesz jeszcze pisać??? bardzo cię mało .... szkoda Sybil

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie było, ale się skończyło. Ja już chyba nie mam wystarczająco cierpliwości na ciąg dalszy. Dzięki za wcześniejsze opowiadania bo były świetne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Będzie ciąg dalszy kiedyś? Brakuje Ciebie tutaj..

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekamy na nowe rzeczy! :( Szkoda, że już nie piszesz. A co do normalności - kiedyś nadejdzie!

    OdpowiedzUsuń

Ludziska! Podpisywać się, bo nie lubię gadać z Anonimami!
Przepraszam za konieczność weryfikacji obrazkowej, ale bez tego dostaję dziennie 50 komentarzy spamowych.