Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lot. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

Realia

Ranek nie przyniósł odpowiedzi. Ani ten, ani kolejny, ani następny. Ethan zadzwonił raz. Nie odebrała. Więcej nie próbował. Stwierdził chyba, że dłużej nie da rady dzielić życia z kobietą żyjąca na krawędzi dwóch światów.

niedziela, 27 stycznia 2013

Wejście smoka


Wieczór był przyjemny. Matka Jasona zaproponowała Magdalenie nocleg. Magda bardzo grzecznie odmówiła i poprosiła ją o pozwolenie na rozbicie namiotu na plaży. Matka Jasona trochę się zdziwiła, ale pozwoliła. Nie mogła pojąć dlaczego Magda wolała spartańskie warunki na plaży i wszędobylski piasek, od wygodnego łóżka i łazienki. Ale Magda właśnie po to w ogóle wychodziła z domu. Chciała odrobinę oderwać się od cywilizacji i przemyśleć kilka spraw.

piątek, 11 stycznia 2013

Ognisko


Wysiadła, ale nadal mocno trzymała drzwiczki do Cesny. Szykowała sobie drogę ucieczki. Ludzie z pochodniami zbliżali się do niej i byli dziwnie ubrani. A raczej rozebrani. Twarze i ciała mieli pomalowane w najprzeróżniejsze wzory, które miały straszyć przeciwnika. Udało im się. Magdalena miała wrażenie, że pokonała barierę czasu i znalazła się w XIX wieku.

- Witamy. Proszę się nie bać, nic pani nie zrobimy. Urządzamy inscenizację bitew, stąd te stroje.
- Witam. Już się bałam, że…
- Wiem, wiem. Zapraszam do nas.
- Tylko poinformuję Oahu, że bezpiecznie wylądowałam.
- Może mieć pani problem, bo ta wyspa ma ogromne złoża metali, ale w wiosce jest telefon.
- Ok.

niedziela, 6 stycznia 2013

Wysepka


Witam poświątecznie. Na wstępie chciałam bardzo podziękować za Wasze życzenia. I urodzinowe, i świąteczne. I te pisane w komentarzach, i te wysyłane mailem, i te pisane na FB. Wszystkie były równie miłe i sympatyczne. Bardzo dziękuję.

W tym roku święta dały mi popalić. Nie dość, że świąteczną atmosferę szlag trafił i nie wyczułam jej nawet przez sekundę gdziekolwiek, to jeszcze grypa, która dopadła mnie w połowie zeszłego miesiąca, dopiero teraz zaczyna odpuszczać. Kilka dni leżałam jak kłoda, bez sił na mruganie. Gdyby nie kaszel urywający doopę, to pewnie by mnie wzięli za trupa i pogrzebali.

Ale dosyć już tego jojczenia. Czas na kolejny odcinek! :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Jak kocha to poczeka


- Magdalena. Maggie… obudź się…
- Nie chcę się budzić.
- Chciałaś iść się zabawić, stolik zarezerwowałem.
- Nie chcę iść się zabawić. Tu mi dobrze.
- Jak pani sobie życzy… posuń się.

piątek, 23 listopada 2012

Potwór


Z głową ciężką od ciężkich myśli i jeszcze cięższych podejrzeń sama nie wiedziała co ma o tym sądzić. Wszystko wydawało jej się nierealne i drastycznie oderwane od rzeczywistości. Nie czuła się  z tym dobrze. Dotychczas nie brała w ogóle pod uwagę, że może istnieć inny świat, niż ten realny, który można dotknąć.

- Muszę jechać na ćwiczenia. Mówiłem ci o nich. Ale wieczorem będę.
- Możesz dziś nocować u siebie?
- Dlaczego? Gniewasz się?
- Nie gniewam. Po prostu chcę pobyć sama. Poza tym nie wiem czy do tego czasu nie otworzą już lotniska i nie będę w drodze do Philadelphii.
- Nie podoba mi się to, ale ok. Dla ciebie wszystko. Na razie.

czwartek, 15 listopada 2012

Kalani


- Magdalena, wieża odwołała pozwolenie na start. Za silny wiatr.
- Dzięki ci Kalani…

Ethan odetchnął z ulgą, jakby zeszło z niego powietrze i oparł się o drzwi.

- No super… Dzięki Ethan, naprawdę dzięki! Żeby nie twoje przedstawienie, już dawno byłabym w powietrzu, a teraz jestem uziemiona na co najmniej kilka godzin. Super!
- Wieża właśnie poinformowała, że lotnisko będzie zamknięte przez najbliższe 12 godzin.
- 12 godzin?!
- Jakiś dziwny, niezapowiedziany front pogodowy przechodzi. Dopiero teraz dostali dane. Dobrze, że nie wystartowaliśmy, bo mogłoby być gorąco…
- Muszę poinformować pasażerów i ich wysadzić.
- Proszę cię uprzejmie, kochanie. Nie musisz mi aż tak wylewnie dziękować…
- Och, zamknij się Ethan… idź wypuść Lucynę ze schowka, jest mi potrzebna. I usiądź gdzieś. Gdziekolwiek.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Hawajczyk


- Kapitan Scez… Shcez…
- Kapitan Szczerzykowska. Kto to jest?
- Kto?
- Ten mężczyzna na zdjęciu.
- To jeden z pierwszych rdzennych Hawajczyków latających w liniach lotniczych. Latał w Aloha Airlines. A co?


piątek, 9 listopada 2012

Notatka służbowa



Ethan już dawno spał. Dom wydawał się cichy i spokojny. Magdalenie jednak zdawało się, że wszystko trzeszczy, stęka, jęczy i woła ją. Dodatkowo było jeszcze słychać oddalającą się burzę.

Zaczynasz popadać w paranoję… Do jasnej cholery, weź się w garść. Ethan ma rację. Jesteś przemęczona, stąd te dziwne urojenia.

środa, 31 października 2012

Rocznica





Rocznica. Rocznica ślubu. Jej ślubu. Ślubu z Adamem. Adam zawsze pamiętał o tej dacie. Zawsze miał jakąś miłą niespodziankę dla niej. Zawsze.

czwartek, 25 października 2012

Lot


Adam więcej się nie pokazał. Dwa dni później zadzwonił i tylko poinformował, że wraca do domu. Mateuszowi było chyba przykro, ale wolał nie rozmawiać na ten temat z Magdaleną, żeby jej nie prowokować.

Magdalena, która wyrobiła w sobie odruch tłumienia jakichkolwiek emocji dla własnego bezpieczeństwa, a czasem dla bezpieczeństwa kilkuset osób na pokładzie, stwierdziła z wielkim zaskoczeniem, że ten atak agresji, na który sobie pozwoliła dobrze jej zrobił. Był oczyszczający. Niczym burza, która zmienia duszne i parne powietrze na krystalicznie czyste i rześkie.

niedziela, 30 września 2012

Jak wilka do lasu




Andrzej stał się częstym gościem w jej domu. Wpadał niby przypadkiem. Przypadkiem leciał z lotniskowca na wyspę? Nie komentowała tego. Był mile widzianym gościem. Tyle lat zastanawiała się co się z nim dzieje, a teraz miała go w zasadzie na co dzień.

sobota, 8 września 2012

Decyzje


Serce chciało jej pęknąć. Tyle lat pracy. Tyle lotów. Tyle lądowań. Udanych lądowań. I firma jej podziękowała. Nawet nie dokończono dochodzenia, ale już z góry wiedzieli, że ona była winna katastrofie. Katastrofie, w której nikt nie zginął. Ocaliła życie kilkuset ludzi, ale ważniejsze dla nich było, że samolot był do kasacji. Ważniejszy był sprzęt niż ludzie. Pieniądze, pieniądze, pieniądze. Bogini mamona.

piątek, 7 września 2012

Królowa śniegu


Brnąc po kostki w śniegu z daleka zobaczyła swój samochód pokryty wielką, białą czapą. Po odgarnięciu śniegu musiała skrobać szyby. Gruba warstwa lodu nie chciała ustąpić. W akcie desperacji polała go płynem do spryskiwaczy. Nic to nie dało, było nawet gorzej. Dłonie zrobiły jej się sine z zimna. Rękawiczki zostały w Honolulu, nie wiedziała nawet gdzie dokładnie. Na rajskiej wyspie z pewnością komuś się przydadzą…

piątek, 31 sierpnia 2012

Home sweet home


Dzierżąc w ręce bukiet kwiatów przemierzała zdecydowanym krokiem szpitalne korytarze. Pielęgniarka wskazała jej salę, wiedziała dokąd iść. Pokoik był malutki, ale bardzo mile urządzony. Nawet nie odczuwało się, że to szpital. Polskie szpitale przypominały raczej rzeźnię w porównaniu z tym.

sobota, 4 sierpnia 2012

Wyspa


Kładła się spać w dziwnym nastroju. Z jednej strony czuła otępienie z powodu swoich kłopotów z Adamem, a z drugiej strony była szczęśliwa, że odzyskała skrzydła. No i Daniel. Pochlebiało jej zainteresowanie Daniela. Jest od niej kilka lat młodszy, jego żona jest piękną kobietą, a wyraźnie ją adoruje. Właśnie ją. Nie którąś ze stewardess. Pewnie już je wszystkie przeleciał... Kij z tym. Mam to centralnie. Ten tydzień będę się dobrze bawić. Lepiej niż Adam przez ostatnie pół roku.