Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

Realia

Ranek nie przyniósł odpowiedzi. Ani ten, ani kolejny, ani następny. Ethan zadzwonił raz. Nie odebrała. Więcej nie próbował. Stwierdził chyba, że dłużej nie da rady dzielić życia z kobietą żyjąca na krawędzi dwóch światów.

niedziela, 6 stycznia 2013

Wysepka


Witam poświątecznie. Na wstępie chciałam bardzo podziękować za Wasze życzenia. I urodzinowe, i świąteczne. I te pisane w komentarzach, i te wysyłane mailem, i te pisane na FB. Wszystkie były równie miłe i sympatyczne. Bardzo dziękuję.

W tym roku święta dały mi popalić. Nie dość, że świąteczną atmosferę szlag trafił i nie wyczułam jej nawet przez sekundę gdziekolwiek, to jeszcze grypa, która dopadła mnie w połowie zeszłego miesiąca, dopiero teraz zaczyna odpuszczać. Kilka dni leżałam jak kłoda, bez sił na mruganie. Gdyby nie kaszel urywający doopę, to pewnie by mnie wzięli za trupa i pogrzebali.

Ale dosyć już tego jojczenia. Czas na kolejny odcinek! :)

sobota, 8 grudnia 2012

Sen - mara, Bóg - wiara.


Przesłuchanie nie miało końca. Wciąż i wciąż powtarzała to samo. I nikt jej nie wierzył. Nawet jej adwokat, siwiejący starszy pan z dobrotliwym uśmieszkiem, który tylko nieznacznie tuszował wredność charakteru. Po wysłuchaniu jej wersji zdarzeń powiedział jej tylko, że jest tak długo niewinna, dopóki nie udowodnią jej winy, a jego w tym głowa, żeby nie udowodniono. Z jego słów i zachowania wynikało jasno, że nie wierzy w ani jedno słowo, ale i tak będzie ją bronił.

W totalnym otępieniu i szoku została zaprowadzona do celi. Przedtem musiała oddać wszystkie rzeczy osobiste. Była przerażona. Cela była dość dużym pomieszczeniem z drewnianymi ławkami. Nie było tam pryczy, wywnioskowała więc, że jest tam tylko chwilowo. Razem z nią przebywały tam inne kobiety. Ze strojów i zachowania rozpoznała kilka prostytutek, jakieś złodziejki złapane na gorącym uczynku i jakąś kobietę, która wyglądała na kloszardkę. Doborowe towarzystwo… nie ma co…

czwartek, 6 grudnia 2012

Przeczucia


- Nie, Magdalena. Magdalena! - chwycił ją mocno za ręce i przytrzymał za jej plecami – Powiedziałem NIE.
- Ale dlaczego? Niedawno sam chciałeś…
- Jeszcze miesiąc temu sam usiłowałem zaciągnąć cię do łóżka, ale dziś… nie.
- Ale dlaczego? Już ci się nie podobam…?
- Maggie… proszę cię…
- No to dlaczego?
- Za bardzo mi na tobie zależy, żeby traktować cię jak twoje stewardessy.
- Co?
- To co słyszałaś.

piątek, 23 listopada 2012

Potwór


Z głową ciężką od ciężkich myśli i jeszcze cięższych podejrzeń sama nie wiedziała co ma o tym sądzić. Wszystko wydawało jej się nierealne i drastycznie oderwane od rzeczywistości. Nie czuła się  z tym dobrze. Dotychczas nie brała w ogóle pod uwagę, że może istnieć inny świat, niż ten realny, który można dotknąć.

- Muszę jechać na ćwiczenia. Mówiłem ci o nich. Ale wieczorem będę.
- Możesz dziś nocować u siebie?
- Dlaczego? Gniewasz się?
- Nie gniewam. Po prostu chcę pobyć sama. Poza tym nie wiem czy do tego czasu nie otworzą już lotniska i nie będę w drodze do Philadelphii.
- Nie podoba mi się to, ale ok. Dla ciebie wszystko. Na razie.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Hawajczyk


- Kapitan Scez… Shcez…
- Kapitan Szczerzykowska. Kto to jest?
- Kto?
- Ten mężczyzna na zdjęciu.
- To jeden z pierwszych rdzennych Hawajczyków latających w liniach lotniczych. Latał w Aloha Airlines. A co?


czwartek, 8 listopada 2012

Burza


Andrzej zaprosił Teresę na wycieczkę. W zasadzie na weekend. Mieli w planach zaszycie się na którejś z bezludnych wysp i nie odbieranie nawet tamtamów wzywających do wojny. Magdalena była zadowolona z takiego stanu rzeczy, bo odrobina urlopu Teresie się na pewno przyda, a i ona miała teraz okazję pobyć sama z Ethanem. No, powiedzmy, że sama. Mateusz od kiedy poznał nowych znajomych był niemalże gościem w domu. Dobrze, że chociaż na posiłki się meldował.

środa, 31 października 2012

Rocznica





Rocznica. Rocznica ślubu. Jej ślubu. Ślubu z Adamem. Adam zawsze pamiętał o tej dacie. Zawsze miał jakąś miłą niespodziankę dla niej. Zawsze.

czwartek, 25 października 2012

Lot


Adam więcej się nie pokazał. Dwa dni później zadzwonił i tylko poinformował, że wraca do domu. Mateuszowi było chyba przykro, ale wolał nie rozmawiać na ten temat z Magdaleną, żeby jej nie prowokować.

Magdalena, która wyrobiła w sobie odruch tłumienia jakichkolwiek emocji dla własnego bezpieczeństwa, a czasem dla bezpieczeństwa kilkuset osób na pokładzie, stwierdziła z wielkim zaskoczeniem, że ten atak agresji, na który sobie pozwoliła dobrze jej zrobił. Był oczyszczający. Niczym burza, która zmienia duszne i parne powietrze na krystalicznie czyste i rześkie.

wtorek, 23 października 2012

Opoka


Siedziała na ławeczce przy lądowisku i nie miała ochoty wracać do domu. Zdawała sobie sprawę, że wszyscy tam na nią czekają co dołowało ją jeszcze bardziej.

- Wiedziałem, że tu cię znajdę.
- Cześć Andrzej. 
- Rozmawiałem z Teresą. Powiedziała mi o wszystkim.
- Idiotyczna sytuacja, nie?

czwartek, 27 września 2012

***

Miał być dziś kolejny odcinek. Miał. Do jutra Starszy musi zdać deklarację maturalną, więc musieliśmy przysiąść nad tematami z polaka.
Obecnie patatajam ze Skrzetuskim, kupuję rękawiczki u Wokulskiego, miotam się po celi razem z Gustawem, odpierdalam wielką improwizację, popełniam zbrodnię z Dostojewskim, latam po Moskwie w samych kalesonach z ikoną zawieszoną na szyi, leczę dżumę albo na nią zapadam, sama już nie wiem, po czym słucham spowiedzi Herberta w pierdlu.
Sami rozumiecie. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem!

piątek, 14 września 2012

Nawiedzony dom



- Mówiłam żebyś wziął do bagażu podręcznego coś z letnich ciuchów na zmianę. Teraz musisz wytrzymać.
- Mamo, ale my naprawdę tak na zawsze tu przyjechaliśmy?
- Jeszcze nie zobaczyłeś wyspy. Jak ją zobaczysz, to ją pokochasz.

sobota, 8 września 2012

Decyzje


Serce chciało jej pęknąć. Tyle lat pracy. Tyle lotów. Tyle lądowań. Udanych lądowań. I firma jej podziękowała. Nawet nie dokończono dochodzenia, ale już z góry wiedzieli, że ona była winna katastrofie. Katastrofie, w której nikt nie zginął. Ocaliła życie kilkuset ludzi, ale ważniejsze dla nich było, że samolot był do kasacji. Ważniejszy był sprzęt niż ludzie. Pieniądze, pieniądze, pieniądze. Bogini mamona.

piątek, 7 września 2012

Królowa śniegu


Brnąc po kostki w śniegu z daleka zobaczyła swój samochód pokryty wielką, białą czapą. Po odgarnięciu śniegu musiała skrobać szyby. Gruba warstwa lodu nie chciała ustąpić. W akcie desperacji polała go płynem do spryskiwaczy. Nic to nie dało, było nawet gorzej. Dłonie zrobiły jej się sine z zimna. Rękawiczki zostały w Honolulu, nie wiedziała nawet gdzie dokładnie. Na rajskiej wyspie z pewnością komuś się przydadzą…

sobota, 1 września 2012

And the winner is...

Madzilulla mnie nominowała. Bardzo jej za to dziękuję. Życie jej nie miłe... no ale jak już nominowała... Pomimo, że nie cierpię tego typu łańcuszków, to przez wzgląd, że ostatni wypełniałam miliard lat temu...



piątek, 31 sierpnia 2012

Home sweet home


Dzierżąc w ręce bukiet kwiatów przemierzała zdecydowanym krokiem szpitalne korytarze. Pielęgniarka wskazała jej salę, wiedziała dokąd iść. Pokoik był malutki, ale bardzo mile urządzony. Nawet nie odczuwało się, że to szpital. Polskie szpitale przypominały raczej rzeźnię w porównaniu z tym.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Problem


Upchnęła włosy pod czapkę. Początkowo chciała kupić sobie jakąś sukienkę. Lekką, zwiewną i kobiecą. Zrezygnowała. Wystarczyło kiedy przypomniała sobie głupie teksty Ethana i Williama. Sukienka odpada. Skoro nie sukienka, pozostaje jedynie mundur…

wtorek, 31 lipca 2012

Ciastko z kremem


Zziajana, rozczochrana, z liśćmi na łbie i potem na czole… nie… z potem wszędzie, nawet na dolnej części ciała, w miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, drze z drzewa owoce. Drze chichocząc jak wiedźma z horroru. Sąsiedzi podejrzliwie i z lękiem spoglądają zza winkla. Koty pouciekały. Z oddali słychać złowieszcze wycie samotnego wilka. Klepsydra w ferworze walki wlokąc kosz ze śliwkami przez pół ogrodu nie zauważa na swej drodze kotów, zabawek, swoich i obcych dzieci, basenów, a nawet ławek ogrodowych. Lezie na oślep, BO ŚLIWKI!