- Magdalena, wieża odwołała pozwolenie na start. Za silny
wiatr.
- Dzięki ci Kalani…
Ethan odetchnął z ulgą, jakby zeszło z niego powietrze i
oparł się o drzwi.
- No super… Dzięki Ethan, naprawdę dzięki! Żeby nie twoje
przedstawienie, już dawno byłabym w powietrzu, a teraz jestem uziemiona na co
najmniej kilka godzin. Super!
- Wieża właśnie poinformowała, że lotnisko będzie
zamknięte przez najbliższe 12 godzin.
- 12 godzin?!
- Jakiś dziwny, niezapowiedziany front pogodowy
przechodzi. Dopiero teraz dostali dane. Dobrze, że nie wystartowaliśmy, bo
mogłoby być gorąco…
- Muszę poinformować pasażerów i ich wysadzić.
- Proszę cię uprzejmie, kochanie. Nie musisz mi aż tak
wylewnie dziękować…
- Och, zamknij się Ethan… idź wypuść Lucynę ze schowka,
jest mi potrzebna. I usiądź gdzieś. Gdziekolwiek.
