niedziela, 12 maja 2013

Realia

Ranek nie przyniósł odpowiedzi. Ani ten, ani kolejny, ani następny. Ethan zadzwonił raz. Nie odebrała. Więcej nie próbował. Stwierdził chyba, że dłużej nie da rady dzielić życia z kobietą żyjąca na krawędzi dwóch światów.


Urlop skończył się szybciej niż mrugnięcie powieką. Nawet ją to cieszyło. Mati poleciał z Adamem na wakacje do Polski. Teresa była zajęta sobą i Andrzejem, więc nie bardzo orientowała się co się dookoła niej dzieje, a Magdalena nie chciała jej obarczać swoimi problemami. Może to i lepiej. Przynajmniej nie musiała się nikomu zwierzać ze swoich uczuć i rozmawiać o tym. Bardzo tego nie lubiła, szczególnie zanim sama czegoś nie przetrawiła.

- Kalani! Kalani jesteś tu?!

Odpowiedziała jej cisza.
 

- Gadam do faceta, który umarł zanim się urodziłam… Gadam z trupem… Nic dziwnego, że Ethan odszedł. Dziwne, że nie zamknął mnie w wariatkowie.

Na wpół siedząc, a wpół leżąc na kanapie położyła nogi na ławie.


- Kalani jutro lecę do Philadelphii. Nie wiesz czasem, czy coś mi nie grozi? A może pozdrowić tam kogoś od ciebie?

Nadal otaczała ją cisza. Jedynie wiatr poruszał firankami. Ciężko westchnęła i poszła spać.

 

Idąc długim korytarzem widziała go z daleka. Drzwi do jego gabinetu były otwarte na oścież. Siedział przy swoim biurku i coś notował zerkając co chwila na monitor komputera. Odwrócił głowę. Chyba poczuł jej spojrzenie na sobie. Zatrzymała się w drzwiach gabinetu i ciężko wsparła o futrynę. Radosny uśmiech na twarzy Daniela wydawał jej się nie na miejscu.


- Zostawił mnie. Po prostu odszedł.

Dopiero teraz, kiedy powiedziała to na głos, uświadomiła sobie jak bardzo ją to zabolało. Daniel przytulił ją mocno. Potrzebowała tego chyba bardziej niż tlenu. Nie zadawał pytań. Nie interesowało go dlaczego, kiedy i po co. Chyba sam się domyślił.

- Ty też uważasz, że zwariowałam, prawda?
- Nie uważam, że zwariowałaś. Uważam, że wykonujesz bardzo odpowiedzialny, ale zarazem stresujący zawód, dodatkowo na to nałożyła się katastrofa i problemy osobiste. Myślę, że potrzebujesz odpoczynku. Długiego odpoczynku.
- Czyli jednak myślisz, że zwariowałam…
- Maggie, to nie tak…
- A jak? Zwariowałam, ale może nie do końca? Zwariowałam, ale jest jeszcze dla mnie szansa? Zresztą nie ważne. Przyszłam tylko się przywitać, za godzinę mam lot. Muszę już iść. Na razie.

Kłamała. Daniel wiedział, że kłamała. Nie zatrzymywał jej, bo tak w zasadzie nie wiedział co ma powiedzieć. Bardzo chciał jej pomóc, ale nie wiedział jak. Podążał za nią wzrokiem, kiedy szła długim korytarzem. Z gabinetu wyszła przytłoczona, przygnębiona, zgarbiona, smutna kobieta. Wystarczyło, że włożyła czapkę i odruchowo dotknęła swoich skrzydeł wpiętych w kieszonkę munduru, a cała sylwetka się wyprostowała, zdawać by się mogło, że urosła. Korytarzem szła kobieta sukcesu. Twarda, bezkompromisowa, na zimno kalkulująca i odpowiedzialna. Do windy wsiadł pilot, nie smutna, oczekująca wsparcia kobieta. Stojąc już w windzie Magdalena spojrzała na Daniela i uśmiechnęła się. Aż się wzdrygnął od lodowatego chłodu bijącego z jej spojrzenia.

Daniel patrzył na tą metamorfozę i wiedział, że znienawidzi się za to. Magdalena przyszła do niego po pomoc. Przyszła, żeby się wypłakać. Oczekiwała, że chociaż ją wysłucha. Nie zrobił tego. Skierował ją do psychiatry… Prawdziwy przyjaciel… naprawdę… 

Jej organizm, żeby nie zwariować sam odszukał linię obrony. Najprostszą jaką udało mu się naprędce wymyślić. Otoczył się kolejnym murem. Magdalena zawiodła się na tylu osobach w tak krótkim czasie, że nie ma najmniejszych szans, żeby kiedykolwiek jeszcze komuś zaufała. Wiedział, że dołożył swoją cegiełkę tego. Było mu odrobinę wstyd, ale szybko się usprawiedliwił sam przed sobą, że przecież już i tak nic nie można zrobić. Stało się.

3 komentarze:

  1. No wreszcie !!!!, ale prosze tym razem dodawaj czesci opowiadania czesciej...

    pzdr Jola

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurka wodna ..... dlugo trzeba bylo czekac. Mam nadzieje, ze wszystko ok? Nie znamy sie ale byloby mi naprawde smutno, gdyby cos ci sie dzialo przykrego.
    pozdrawiam
    aga

    OdpowiedzUsuń
  3. o jak dobrze z ranka coś dobrego przeczytać....choćby smutnego..

    OdpowiedzUsuń

Ludziska! Podpisywać się, bo nie lubię gadać z Anonimami!
Przepraszam za konieczność weryfikacji obrazkowej, ale bez tego dostaję dziennie 50 komentarzy spamowych.