Wysiadła, ale nadal mocno trzymała drzwiczki do Cesny. Szykowała
sobie drogę ucieczki. Ludzie z pochodniami zbliżali się do niej i byli dziwnie
ubrani. A raczej rozebrani. Twarze i ciała mieli pomalowane w najprzeróżniejsze
wzory, które miały straszyć przeciwnika. Udało im się. Magdalena miała
wrażenie, że pokonała barierę czasu i znalazła się w XIX wieku.
- Witamy. Proszę się nie bać, nic pani nie zrobimy.
Urządzamy inscenizację bitew, stąd te stroje.
- Witam. Już się bałam, że…
- Wiem, wiem. Zapraszam do nas.
- Tylko poinformuję Oahu, że bezpiecznie wylądowałam.
- Może mieć pani problem, bo ta wyspa ma ogromne złoża
metali, ale w wiosce jest telefon.
- Ok.
